czwartek, 17 marca 2016

Życie= Chińczyk :)

Siemka tu córka! 
Ostatnio miałam pewne przemyślenia ale to niżej :)

Czasami życie pokazuje nam jak kruchą jednostką życia jesteśmy. Wydaje nam się, że jesteśmy niezniszczalni a śmierć jest dla nas tematem tak odległym i nierealnym, że po prostu znika. O upływie czasu przypominają coraz to nowe pąki na drzewach zwiastujące przyjście kolejnej wiosny.  Pamiętam jak niedawno siedziałam jeszcze z mamą w barze mlecznym i wpatrywałam się w pęk serwetek. Pomyślałam wtedy "życie jest jak chińczyk" cholerna gra z pionkami. Otóż sprawa jest bardzo prosta a wygląda tak.......plansza jest naszym życiem.Wychodzimy z bazy, w tym przypadku jest to nasz dom, kolebka. Jesteśmy tam z innymi pionkami- są to nasi przyjaciele i rodzina. Celem jest dojście wszystkich pionków naszego koloru do domku, który w życiu jest naszym celem, ziemią obiecaną. Inne pionki to po prostu inni ludzie. Poruszając się po planszy mamy do pokonania nie małą drogę i wiele zakrętów, czyli nasze życia- przeciwności losu i inne. Największy stres- na horyzoncie, dość blisko nas pojawia się inny pionek. Serce bije jak oszalałe, w myślach tylko "oby nie we mnie". Zazwyczaj wtedy pojawia się tuż obok i zbija naszego pionka wprost do bazy- na naszej drodze też pojawia się wiele osób, które chcą nas zepchnąć, zniszczyć. W chińczyku rzucamy kostką i przy odrobinie szczęścia wydostajemy się z czeluści bazy i brniemy dalej. W życiu zazwyczaj też lądujemy gdzieś i nie potrafimy poradzić sobie z wydostaniem się wtedy przyjaciel, ktoś z rodziny, ktoś komu ufamy pomaga nam i idziemy dalej. A na końcu jak w grze tak i w życiu wszyscy jesteśmy razem.
Cóż chyba tak jak życie. Może nie krótko ale na temat. Teraz wiosna.... :) nowa energia (mam nadzieję), nowe pomysły, nowe myśli. Trzeba się ruszyć z miejsca i coś zrobić. Nie jestem dobra w namawianiu ludzi do zmian i innych ale no możemy coś zmieniać, działać, tworzyć. Haha :)

środa, 25 listopada 2015


Na początek...bardzo się cieszę, że napisałaś, jest super
...a teraz do rzeczy

:-)

To prawda za oknami trochę szarości, ale ... one świetnie komponują się z moim pudrowo-różowym płaszczykiem. Więc czasem wiaterek potarga czuprynkę, chłodek przypomni, że mamy mięśnie bo zadrżą z zimna i deszczyk , który nie dość, że udowodni nam, że nie jesteśmy z cukru to jeszcze w kałuży odbije niebo. Tak patrzę na świat, a zwłaszcza gdy jestem za bezpieczną szybką, w kominku skaczą iskierki, albo w pracy gdy własna ambicja okrywa mnie kocysiem  gorąca. ALE świat nadal widzę tak jak opisałam i podzielam opinię mojej przedmówczyni :-) o skokach po kałuży i takie tam...ALE prawda jest okrutna, bo moja córcia, nie robi tych rzeczy, które opisała no może dwa razy skała latem i wczesną jesienią po kałużach...a kakao ...
- mamo zrobisz mi kakao
 - nie :-)
- ... a to już nie chcę.
Chyba, ŻE jest kryzys to raz sobie zrobiła :-)
Moja córcia była zawsze moją inspiracją i natchnieniem, miała mnóstwo pomysłów i zawsze się jej chciało. Począwszy od  śpiewu, tańca, gry na gitarze, pisaniu wierszy i opowiadań, a kończąc na spawaniu rzeźb. Nadal jest cudownym człowiekiem, ALE niedawno nastał czas żółwia...nie wiem może TURTLES znów są modne.
ALE wała nie ma i trzeba iść z duchem czasu, więc skoro młodziutka nie bardzo mnie słucha gdy prawię wykłady - wykładowca amator-artysta - to rzucę PIRAMIDĘ MASLOWA...może to stanie się inspiracją dla niej i dla innych młodych ludzi, czego potrzebują aby pójść do przodu. Taka malusia pigułka bez moralizatorstwa.

Piramida Maslowa - piramida potrzeb, czyli ukazanie tego czego potrzebujemy aby żyć świadomie, aby się rozwijać, a dzięki temu być szczęśliwą, spełnioną istotą.  To kierunkowskaz dla każdego poszukującego odpowiedzi - dlaczego nie mogę pójść dalej ?  co mnie blokuje ? Czasem odrobina zdrowego egoizmu, a ja to nazywam rozpieszczania siebie może nas odblokować, dodać skrzydeł by wzlecieć wyżej, a jak ktoś chce to i odlecieć -oby tylko na chwilę :-)




...  no i co ? No i jajeczko.  Teraz sprawdź czego potrzebujesz, aby być bardziej szczęśliwą i bardziej yolo.


...ok, ale teraz wielkie plisssss nie usuwaj tego wpisu.

Mamusia

poniedziałek, 16 listopada 2015

Deszcz, deprecha, zimno!

Cześć tu Zuzia- córka!


Rozpoczęły się właśnie te dni, w których nie mamy ochoty na nic. Tylko byśmy się leniwili w łóżku i nie wychodzili spod ciepłej kołderki czy kocyka. Pogoda jest senna i przygnębiająca, zimno, pada tylko schować się do domu. zrobić ciepłe kakauko, wejść pod kocyk i włączyć sobie film i popaść w jesienną deprechę. Znajdźmy coś pozytywnego w takich dniach......hmmmm......można na przykład włożyć swoję ulubione kalosze i wskoczyć do kałuży, a do towarzystwa wziąć przyjaciółkę. Można też.....poeksperymentować w kuchni, ze zrobieniem wystrzłaowego kakao, którym użyczymy na przykład mamę. Bardziej szalone jest tańczenie tańca wywołującego słońce czy deszcz, zabwa gotowa, a śmiechu pewnie nie zabraknie. Sposobów na nudę w deszcz jest mnóstwo, trzeba tylko wygrzebać je z najdalszych zakątków naszej wyobraźni. Gdy jest nam zimno, dołurzmy sobie jedną warstwę czegoś co mamy pod ręką. Można też zrobić mokry tor przeszkód, ale to zabawa chyba tylko dla tych, którzy ubrudzić się nie boją. Cóż, to do was należy co zrobicie w te rzekomo nudne dni.

czwartek, 22 października 2015

"Na końcu świata" bo tam mieszkamy :-) , gdzie kończy się droga i rozciągają pola, lasy i rzeka, najpiękniejsze są wschody słońca. Choć nawet i one są niepoprawnie nietypowe, bo wyglądają jak zachód słońca...zobaczcie sami.





... i czy można wierzyć, że to tylko zjawisko atmosferyczne, że to tylko chmury i poświata wstającego dnia - dla mnie nie. Obserwuję chmury od 15 lat, robię zdjęcia, zapisuję refleksje i wiem, że tam u góry bardzo dużo się dzieje. Podnieście głowy do góry, a co zadzierajcie je wysoko i popatrzcie na sklepienie nad wami z innej perspektywy - nieoczywistej.
                                                                                                                                      (Małgosia-mama)

środa, 21 października 2015

Wszystko zaplanowaliśmy już wcześniej, te mniej i te bardziej ważne momenty życiowe, a zwłaszcza spotkania na naszej drodze. Takim najważniejszym naszym spotkaniem - moim i mojej córci - było pojawienie się Jej w mojej rzeczywistości. Od tego momentu nic nie było już oczywiste i wszystko stało się możliwe. Nie należę do mam, które musiały czy muszą odpoczywać od swojego dziecka, to dzięki świadomości i spojrzeniu na świat przez jej pryzmat, odkryłam inną rzeczywistość. Na tej karcie chcemy podzielić się słowami, myślami i obrazami, że warto marzyć, warto wychodzić poza schematy i stereotypy, warto płynąć z prądem i pod prąd i w tym wszystkim zawsze być sobą. Czasem będzie wesoło, czasem patetycznie, może też zbłądzić niezrównoważenie i  szaleństwo, ale to cały czas będziemy my i nasza rzeczywistość. (Małgosia - mama Zuzi)
Na początek mała prezentacja Zuzi...