Siemka tu córka!
Ostatnio miałam pewne przemyślenia ale to niżej :)Czasami życie pokazuje nam jak kruchą jednostką życia jesteśmy. Wydaje nam się, że jesteśmy niezniszczalni a śmierć jest dla nas tematem tak odległym i nierealnym, że po prostu znika. O upływie czasu przypominają coraz to nowe pąki na drzewach zwiastujące przyjście kolejnej wiosny. Pamiętam jak niedawno siedziałam jeszcze z mamą w barze mlecznym i wpatrywałam się w pęk serwetek. Pomyślałam wtedy "życie jest jak chińczyk" cholerna gra z pionkami. Otóż sprawa jest bardzo prosta a wygląda tak.......plansza jest naszym życiem.Wychodzimy z bazy, w tym przypadku jest to nasz dom, kolebka. Jesteśmy tam z innymi pionkami- są to nasi przyjaciele i rodzina. Celem jest dojście wszystkich pionków naszego koloru do domku, który w życiu jest naszym celem, ziemią obiecaną. Inne pionki to po prostu inni ludzie. Poruszając się po planszy mamy do pokonania nie małą drogę i wiele zakrętów, czyli nasze życia- przeciwności losu i inne. Największy stres- na horyzoncie, dość blisko nas pojawia się inny pionek. Serce bije jak oszalałe, w myślach tylko "oby nie we mnie". Zazwyczaj wtedy pojawia się tuż obok i zbija naszego pionka wprost do bazy- na naszej drodze też pojawia się wiele osób, które chcą nas zepchnąć, zniszczyć. W chińczyku rzucamy kostką i przy odrobinie szczęścia wydostajemy się z czeluści bazy i brniemy dalej. W życiu zazwyczaj też lądujemy gdzieś i nie potrafimy poradzić sobie z wydostaniem się wtedy przyjaciel, ktoś z rodziny, ktoś komu ufamy pomaga nam i idziemy dalej. A na końcu jak w grze tak i w życiu wszyscy jesteśmy razem.
Cóż chyba tak jak życie. Może nie krótko ale na temat. Teraz wiosna.... :) nowa energia (mam nadzieję), nowe pomysły, nowe myśli. Trzeba się ruszyć z miejsca i coś zrobić. Nie jestem dobra w namawianiu ludzi do zmian i innych ale no możemy coś zmieniać, działać, tworzyć. Haha :)